9 najlepszych samochodowych pseudonimów

Jeśli jesteś motoryzacyjnym pasjonatem, a zwłaszcza fanem konkretnej marki,  z pewnością znasz na pamięć kody poszczególnych modeli, a obudzony o trzeciej w nocy potrafisz wyśpiewać z pamięci oznaczenie skrzyni biegów Twojego auta, niczym niegdyś żołnierz, recytujący wkuty na blachę numer seryjny swojego kałasznikowa.

Są jednak ludzie, do których sam się zaliczam, którym ciąg cyferek i liter kojarzy się z motoryzacyjnym matrixem i zamiast uczyć się go na pamięć, wolą zastosować proste i sprawdzone metody kojarzenia na zasadzie podobieństw. Oczywiście nie da się porównać do niczego korpusu skrzyni biegów czy bloku silnika, bo wszystkie są w zasadzie identyczne, ale z charakterystycznymi modelami samochodów sprawa jest już prostsza. Poniżej 10 najlepszych samochodowych pseudonimów, które przyjęły się w potocznej, moto-mowie.

honda

VW Passat B2 – krokodyl.vw passat krokodyl

Passat B2, czyli przyzwoity, niemiecki produkt lat siedemdziesiątych, przed którym nie klękały jeszcze słowiańskie narody. Jakiś ślad na naszym rodzimym rynku musiał jednak zostawić, skoro zasłużył sobie na posiadanie własnej ksywy. Skojarzenie z krokodylem, zwłaszcza wersji kombi, wydaje się całkiem trafione chociaż, gwoli ścisłości, gad ze zdjęcia to nie krokodyl tylko aligator.

Mercedes W123 – beczka. mercedes w123 beczka

Jedno z najbardziej znanych i rozpoznawanych określeń samochodu w Polsce, chociaż moim zdaniem kompletnie nietrafione. Aż się prosi, żeby beczką nazwać pękatego i przypakowanego następcę, czyli W124. Ale Wisły kijem nie zawrócisz.

Mercedes klasy E, W210 – okularnik

Po latach konserwatywnych wyborów w kwestii wyglądu, w roku 1995 Mercedes zaszokował niemieckich emerytów i taksówkarzy z całego świata, przedstawiając nowe oblicze swojego wozu klasy średniej. Odpowiednia ksywa była tylko kwestią czasu.

BMW serii 3 E21 – rekin

Za ten pseudonim, w przeciwieństwie do następnego (o czym za chwilę), BMW nie powinno się obrazić, a wręcz być z niego dumne. Seria 3, w modelu E21 z lat 70-tych, ugruntowała wizerunek szybkiego, zadziornego sedana zapoczątkowany przez model 2002 ti. Od tej pory każda trójka miała w sobie to coś – coś wrednego, niepokojącego, charakternego. I chociaż akurat ta nazwa wyraźnie nawiązuje do wyglądu przodu samochodu, trzeba przyznać, że zwierzęcy patron wyjątkowo tej beemce pasuje.

Audi 100 C3 – cygaro

Audi 100 zwane cygarem było samochodem o bardzo smukłej, aerodynamicznej linii, wyróżniającej się na tle kwadratowych produkcji lat 80-tych. I własnie ta linia, kojarząca się z elegancją była powodem nadania mu takiego, a nie innego pseudonimu. Czy trafionego to już inna sprawa.

Honda Accord kombi – trumna

Kanciaste samochody nie są złe. Niektóre są nawet bardzo fajne. Wiele lat temu szef designu Volvo, z czasów kiedy wszystkie ich auta dawało się narysować przy linijce, mówił, że klienci kupują te samochody mimo ich stylistyki. Czy Honda chciała zastosować ten sam manewr i na przekór ludziom ze sprawnym wzrokiem wypuścić na rynek auto dla grabarzy? Trudno powiedzieć.

 Mercedes 207 – kaczka

Niezniszczalny, niezatapialny, niezastąpiony. Wiem, co mówię, bo posiadam takie oto wozidło. Jeden z niewielu Mercedesów, jakie lubię. I jeden z tych, które stały się legendami. Wielu posiadaczy o wiele nowszych Sprinterów marzy o kaczce po cichu. Obecnie robi ona jednak karierę na czarnym lądzie. Dlaczego kaczka? Czy ten krótki dziób nie jest wystarczającą odpowiedzią? Co prawda kaczką zwykło się nazywać również Citroena 2CV, ale to zupełnie inna bajka.

Renault Megane II – żelazko

Podobnie jak w przypadku Micry opis jest w zasadzie zbędny. Dodam tylko, że jest to jedno z najbardziej ohydnych aut jakie w życiu spotkałem. Wygląda tak, jakby nie zdążyło odjechać spod zamykającej się bramy garażowej, albo spod szlabanu. Jeśli chodzi o tyły wszystkich znanych mi samochodów, brzydsze ( i głupsze) jest tylko BMW X6.

BMW 7 E65 – wieloryb

Na koniec coś, co nie powinno ujrzeć światła dziennego. Jestem przekonany, że Chris Bangle – główny projektant odpowiedzialny za tamten wygląd BMW, został podesłany do Monachium przez konkurencję. Albo zarząd, który kierował koncernem w tych mrocznych czasach, miał jakiś niecny plan obniżenia do maksimum notowań firmy, żeby jej akcje mógł ktoś korzystnie przejąć. A zostawiając z boku teorie spiskowe, powiem tylko, że decyzja o wypuszczeniu czegoś takiego, po jednym z najpiękniejszych sedanów w historii, czyli siódemce E38, kwalifikuje się do rozpatrzenia przez trybunał w Hadze.